Cyberkruki

Strumień myśli o popkulturze

Gry Recenzje

Lords of the Fallen — Reboot legendy?

Od czasu wkroczenia serii Dark Souls do mainstreamu, na rynku pojawiła się wręcz absurdalna ilość gier próbujących ją naśladować. Niektóre z nich były nawet w porządku, a o niektórych większość już zapomniała. Niewiele jednak z tych gier może pochwalić się polskim pochodzeniem. Pierwszego rodowego souls-like’a otrzymaliśmy w 2014 roku z rąk CI Games i Deck13. Nazywał się on Lords of the Fallen i spotkał się on nawet z w miarę ciepłym przyjęciem ze strony graczy.

Tytuł nie był niczym przełomowym, ale stanowił po prostu solidnego członka tego raczkującego jeszcze wtedy gatunku. Twórcy po komercyjnym sukcesie LotF postanowili spróbować swoich swoich szans w settingu sci-fi i stworzyli The Surge. Jeżeli ktoś gry nie kojarzy to najprościej można to opisać jako futurystyczne soulsy, gdzie twoje uzbrojenie jest trochę bardziej złożone niż przysłowiowy miecz i tarcza. Tytuł nawet doczekał się kontynuacji dwa lata później, ale tak jak część pierwsza obszedł się raczej bez echa.

Zastanawiacie się pewnie jednak dlaczego jakieś sci-fi dostaje sequele, a ulubiony gatunek fanów, czyli fantasy stoi w miejscu. Jakby tego było mało to przecież Lords of the Fallen miało dostać kontynuację, a przynajmniej według informacji, którą podał producent jeszcze w 2014 roku. Gra jakoby miała się ukazać w 2017 roku, jednak przez dużą klapę finansową Sniper: Ghost Warrior 3 i wewnętrzne problemy po prostu było to na dany moment niewykonalne.

Lords of the Fallen (2)

Pomimo pierwotnego nazewnictwa z dwójką na końcu, nowe LotF postanowiono wypuścić z taką samą nazwą co pierwowzór. Prawdopodobnie ze względów marketingowych, ponieważ pierwsza część nie była aż tak globalnie znana, żeby dwójka na końcu miała jakoś pozytywnie wpłynąć na sprzedaż. Z tego też powodu nie należy traktować nowego Lords of the Fallen jako jakąś kontynuację, do której znajomość jedynki jest niezbędna. Fabuła dzieje się około 1000 lat po wydarzeniach z poprzedniczki. Obalony bóg Adyr ponownie zstępuje do świata z zamiarem zemsty i wraz z zastępami demonów demoluje ziemie Mournstead. W tym momencie musimy wkroczyć my i jako nowo powołany mroczny krzyżowiec musimy dołożyć wszelkich starań aby go powstrzymać.

Zanim jednak to zrobimy to trzeba zająć się czymś o wiele bardziej pożytecznym, czyli stworzyć postać. Oprócz godzinnego tworzenia naszej idealnej kreatury, która cały czas będzie przykryta toną żelastwa musimy wybrać jedną z 9 klas postaci. Klasycznie mamy do wyboru Rycerza, kogoś w rodzaju Marudera, Kultystę, podróbkę defaultowej postaci z Bloodborne i jeszcze kilku innych. Raczej każdy znajdzie coś co mu w miarę przypasuje.


lords of the fallen

Souls-like do bólu

Jeżeli ktokolwiek się spodziewał, że nowe Lords of the Fallen będzie innowacyjne albo zrewolucjonizuje gatunek to jest w wielkim błędzie. Każdy możliwy element znany wcześniej z gier Souls-like jest obecny i tutaj. Wszystkie mechaniki, przedmioty i praktycznie wszystko co można sobie wyobrazić jest w grze zawarte. Nie myślcie sobie jednak, że jest to coś szczególnie złego, ponieważ jeżeli coś działa to po co to psuć? Gorzej w sytuacji, gdy nawet te podstawowe elementy nie są szczególnie wysokiej jakości. Największy problem mam z tym jak ataki dają odczucia. Nie mają żadnego ciężaru i nawet po trafieniu w coś ciężkiego czujemy się jakbyśmy przelecieli przez prześcieradło. Mam też osobisty problem z tym jak działają przewroty/uniki.  Momentami są po prostu niepraktyczne i zamiast klasycznego przewrotu nasza postać robi jakiś wyskok przed siebie. Przez to ciężko wyczuć klatki nietykalności i człowiek musi uciekać do nadużywania tarczy, którą blokowanie i tak zabiera nam zdrowie.

lords of the fallen

Drugi świat

Lord of the Fallen ma jeden elementy rozgrywki, który jest rzeczywiście unikatowy. Jest nim inny świat/wymiar, do którego w każdym momencie możemy się przenieść. Można go określić jako świat umarłych. Polega on na pokazaniu nam, że cała nasza rzeczywistość dzieje się jednocześnie tu i tam. Może się zdarzyć, że chodząc po lokacji w świecie żywych natkniemy się na ścianę. Wtedy należy przypomnieć sobie o istnieniu innego wymiaru i się do niego przenieść, co pozwoli nam ruszyć dalej. Ciekawym zabiegiem jest to, że po wkroczeniu do świata umarłych nie możemy tak o sobie z niego wrócić.  Jesteśmy zmuszeni znaleźć miejsce stworzone specjalnie do tego celu. Tymczasem w międzyczasie, im dłużej spędzimy tam czasu tym coraz więcej i coraz silniejsze monstra będą na nas polować. Dlatego też nie należy przeciągać naszej wizyty w tym miejscu.

Nie jest źle, ale mogło być lepiej

Nie mogę powiedzieć, że nowe Lords of the Fallen jest złą grą, w żadnym wypadku. Solidne soulsowe mechaniki już na start robią z tego przyzwoitą grę. Graficznie też gra zachwyca, co nie jest jednak niczym zaskakującym biorąc pod uwagę, że jest ona zrobiona na Unreal Engine 5. Widać, że ma na siebie jakiś pomysł, ale nie wie do końca jak to w pełni wykorzystać. Warto jednak dać tytułowi szansę za jakiś czas gdy już wszelkie problemy optymalizacyjne zostaną naprawione, a i cena będzie trochę niższa. Na daną chwilę polecam grać tylko prawdziwym pasjonatom gatunku.

 

Jeżeli chcecie poznać jeszcze inne trudne gry to zachęcamy do zapoznania się z naszym materiałem!

Klucz do recenzji dostarczyła agencja better. gaming agency, dziękujemy!