Cyberkruki

Strumień myśli o popkulturze

Książki Publicystyka

Zaginiony Dziennik Indiany Jonesa

Piąta część przygód Indiany Jonesa nadal jest okryta tajemnicą. Niedawno w rozmowie z BBC, Kathleen Kennedy (prezes Lucasfilm) zapewniła, że film będzie kontynuacją serii, więc ponownie zobaczymy Harrisona Forda w roli słynnego archeologa. Po premierze Poszukiwaczy Zaginionej Arki, do popkultury wdarł się wzorzec archeologa-poszukiwacza przygód, który był kontynuowany na przestrzeni filmów i stał się jednocześnie wizytówką Indiany Jonesa — skórzana kurtka, fedora na głowie, bicz u pasa. Jest jednak jeszcze jedna rzecz, z którą „Indy” nigdy się nie rozstawał — dziennik. Spisywał w nim wszystkie ważne wydarzenia przez niemal 50 lat, a później przez długi czas uchodził za zaginiony.

Zaginiony dziennik Indiana Jones

That belongs in a museum.

Żadne figurki, książki, czy maskotki nie dosięgają do pięt In Universe’owym gadżetom. Każdy taki drobiazg pozwala nieco urzeczywistnić przygody naszych ulubionych bohaterów, przy okazji zamieniając powoli pokój w małe popkulturowe muzeum pełne ciekawostek. Zaginiony Dziennik Indiana Jones świetnie się prezentuje zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. „Skórzana” okładka, podpisana przez Indy’ego, skrywa w środku jego przygody, pokazane na przełomie czterech filmów. Zeszyt pozwala nam zajrzeć nawet do korespondencji z ojcem. Indiana „wklejał” do swojego dziennika wszystkie listy, ale i również wycinki z gazet, czy wyrwane strony z notatnika Henry’ego Seniora. Klimatu dodaje również „zużyty” wygląd — kartki są pożółknięte oraz ubrudzone od tuszu podczas pisania, a na pierwszej stronie jest nawet pokazana pierwotna okładka, która z czasem uległa uszkodzeniu i zastąpiono ją nową skórą.

Na zdjęciach widzicie jednak dziennik, oznakowany podstemplowaną etykietą. KGB skonfiskowało go naszemu archeologowi do zweryfikowania zawartości. Dopiero po czasie zdecydowali się odtajnić zapiski Indy’ego, zostawiając w wielu miejscach notki, które świetnie wzbogacają książkę. W ten sposób LucasBooks zadbało o najdrobniejszy szczegół: „Dlaczego Indiana Jones zapisał wszystkie kartki w moim języku?”. Dzięki temu możemy cieszyć się (nie) zaginionym dziennikiem. Jeśli jednak natkniemy się na angielski fragment (chociażby we wklejonym fragmencie gazety), na samym końcu wydawca umieścił broszurę z tłumaczeniami.

Strona z Zaginonego dziennika, w porównaniu z filmowym kadrem.
Po lewej: strona z “Zaginionego Dziennika”; Po prawej: kadr z filmu “Ostatnia Krucjata”.

You call him Dr Jones!

Momentalnie pochłonąłem książkę, co nie jest trudne ze względu na liczne rysunki. Muszę jednak przyznać, że dr Jones Junior ma typowo akademicki styl pisma. Rozszyfrowywanie jest jednak w tym wypadku częścią zabawy i wychodzi jak najbardziej na plus. W końcu czytamy cudzy dziennik, i to nie byle kogo! Z całej serii filmów w mojej pamięci utkwiła scena, gdy Indiana przekalkował napis z tarczy. Ta kopia, w połączeniu z tekstem Tablicy Graala, pozwoliła Jonesowi bezpiecznie przejść ścieżkę po relikwię św. Józefa.

Zaginiony Dziennik Indiana Jones (zdj.2)

W Dzienniku widzimy wklejoną tę samą kalkę, a na następnej stronie czytamy tłumaczenie tego tekstu. Uparłem się na tę Ostatnią Krucjatę, ale tylko tę część zdążyłem już obejrzeć, trzymając na kolanach otwarty dziennik. Założeniem tej książki jest, żeby zawrzeć personalną podróż Indy’ego. Mimo to ekscytowałem się jak dziecko, gdy w książce pojawiał się rysunek, albo tekst nawiązujący do obecnej sceny w filmie. Świetna pozycja, którą można znaleźć praktycznie za darmo, a która stanie się bezcennym elementem naszej kolekcji.